Burza
Przekonałem się ostatnio, że tym, co najbardziej przeraża każdego praktycznie człowieka, nie są kosmiczne bluźnierstwa z obcych galaktyk, ale coś dużo bardziej prozaicznego, rzekłbym "przyziemnego". Każdy z nas oglądał filmy, w których całe miasta były niszczone przez ziemskie żywioły, jednak mało, kto zastanawiał się jak je wykorzystać w RPG, a już w szczególności w sesjach grozy. Już widzę jak się uśmiechacie i twierdzicie, że nie da się graczy byle czym nastraszyć. To prawda. Na wasz opis burzy z piorunami lub trzęsienia ziemi wzruszą tylko ramionami. Bo to nie burza, powódź czy trzęsienie ziemi ma ich straszyć. Przerażające jest to, co dzieje się dopiero potem.
Pozwolę sobie opowiedzieć wam, co przytrafiło się w Krakowie, zaledwie tydzień przed chwilą, gdy piszę te słowa. Wracałem z pracy w centrum Krakowa. Upał panował niemiłosierny i zanosiło się na burzę. Miałem nadzieję, że uda mi się dostać do tramwaju zanim zacznie się potop. Szedłem w stronę rynku i byłem właśnie w połowie ulicy Floriańskiej, gdy spadły pierwsze krople deszczu. To nie były jakieś tam zwykłe krople, ale KROPLE. Zrezygnowany wślizgnąłem się do jednej z bram i obserwowałem dalsze wydarzenia. W ciągu minuty zrobiło się ciemno a na ulicę przy akompaniamencie straszliwego łomotu zwalił się istny wodospad. Potężny podmuch wiatru spowodował, że środkiem deptaka przeleciała jakaś reklama. Chwilę później z nieba zaczął sypać się grad wielkości kciuka. Całe piekło trwało może pięć minut. Kiedy trochę się uspokoiło ruszyłem, w małych strugach deszczu w stronę rynku.
I tu właśnie pojawia się to, czym możemy straszyć graczy. Mym zdumionym oczom ukazały się połamane parasole, poprzewracane budki z pamiątkami, zniszczone kwietniki i olbrzymie jezioro tuż u stóp "Adasia". W tym samym momencie niczym lament nad grobem rozległ się sygnał karetki mknącej przez zamienione w potoki ulice. A to był dopiero początek. Przeszedłem pod Barbakanem gdzie zobaczyłem zniszczone rusztowania i kawałki pokruszonych gargulców. U wylotu ulicy Szewskiej leżały stosy połamanych gałęzi, a środkiem płynęła rwąca rzeka. Kiedy dotarłem pod Teatr Bagatela ujrzałem połamane jak zapałki drzewa, które przygniotły samochody i zerwały trakcję tramwajową. Scena jak z koszmaru. Paraliż głównych ulic, połamane drzewa, zalane po kolana sklepy w piwnicach, szaro-sine niebo i unoszący się nad tym wszystkim dźwięk syren. Na twarzach przechodniów zgroza, niedowierzanie i strach. Właśnie strach. Kilkanaście minut później jechałem już autobusem do domu. Wszyscy pasażerowie jakby we śnie obserwowali przez zaparowane szyby zniszczenia, jakich doznało ich ukochane miasto. Dookoła jęki sygnałów próbujących przebić się przez korki wozów straży pożarnej i karetek. Totalny chaos. A przecież to była zwykła burza!
Zapewne wiecie już, do czego zmierzam. Pamiętacie siłę takich książek jak "Wojna Światów" i "Dzień Tryfidów". To właśnie pokazanie rozpadu tego, co uważamy za ład i porządek wywołuje dreszcze. To właśnie tym można najlepiej przestraszyć graczy. Niech wydarzenie naturalne będzie tylko początkiem sesji. Potem już tylko opracowane dokładnie opisy zniszczeń, zgrozy, rezygnacji. Jak przerażające mogą być takie wydarzenia przekonałem się wtedy w Krakowie. Pamiętam późniejszą rozmowę z Jerzym Cichockim, który akurat był wtedy w naszym pięknym mieście. Jego mieszkanie znajduje się na poddaszu. Podobno drżały tam ściany i podłoga. Wyobraźcie sobie ten horror. Czy potrzeba nam potworów z mitów? Codziennie wiadomości dostarczają nam informacji o nowych potopach, trzęsieniach ziemi czy tornadach. Jeżeli macie dość odwagi rzućcie swoich graczy w chaos takich wydarzeń. To będzie sesja, jakiej długo nie zapomną.




