Ewolucja Graczy RPG


Wpadł mi do głowy pomysł na napisanie mini artykuliku. Dość długo zastanawiałem się jaki temat wybrać, aż w końcu mnie olśniło. Jako, że umiejscawiam się w grupie ludzi, których przy odrobinie wysiłku można nazwać Starą Gwardią RPG postanowiłem napisać o czymś, czego doświadczyłem sam, a także co obserwowałem wokół siebie, u znajomych, z którymi grałem.

Czy ktokolwiek z Was zastanawiał się w jaki sposób ewoluują gracze w RPG? Chodzi mi o wybór postaci, budowanie jej historii, życiowych celów i całej tej fabularnej otoczki, skończywszy na samym odgrywaniu i budowaniu jej w miarę zdobywania poziomów doświadczenia. Czy zaobserwowaliście jakieś zmiany w wyborze postaci u siebie, lub znajomych na przestrzeni dziejów?

Ostatnio wpadł mi w ręce plik starych kart postaci, zarówno moich z przeróżnych systemów, jak i kart postaci moich graczy, którzy kiedyś tam postanowili złożyć swój los w moje ręce. Spędziłem nad nimi dość długą chwilę przeglądając je i starając sobie poprzypominać jaka była ta postać, kto nią grał i jakie jest jego podejście do gry dzisiaj. Wnioski były dość ciekawe.

Zacznijmy od samego początku, czyli od gracza, który jest świeży w interesie i zaczyna stawiać swoje pierwsze kroki. Na swojej pierwszej w życiu sesji dostaje on zwykle postać już gotową, stworzoną przez MG. Postac ta jest zwykle nieskomplikowana. Wojownik, Mag ze standardowym zestawem czarów bojowych, rzadziej Kapłan, czy Złodziej. Gracz rozpoczyna swoją przygodę bez zbytniego obciążenia. Jego zadania w drużynie są niezwykle proste i łatwe do odegrania. Zazwyczaj ta postać wystarcza na kilka pojedynczych sesji lub krótką kampanię. W tym czasie gracz oswaja się z mechaniką, odgrywaniem, a także obserwuje innych graczy, ich postacie, NPC'ów i szuka swojego miejsca w świecie na przyszłość.

Po pewnym czasie nadchodzi drugi etap życia gracza. Własnoręcznie stworzona postać. Gracz już mniej więcej wie co jest jego powołaniem...ścieżka wiary, miecza, magii czy sprytu. Sam tworzy sobie postać próbując dostosować ją do pewnego wyobrażenia. Czasem na tym etapie próbuje wyrwać się poza podstawową czwórkę i zagrać Rangerem czy Barbarzyńcą (rzadziej Paladynem, Druidem lub Bardem). Mimo wszystko jest jedna rzecz, która zwykle jest wspólna dla postaci z tego okresu życia gracza. Wszystkie mają dobry charakter i są kreowane na zbawców świata, z niezwykle prostą i nieskomplikowaną ideologią. Są to postacie bohaterów, którzy wyszli z książek i zaczynają swoje życie w światach kreowanych przez MG.

Kolejny etap ewolucji gracza następuje po dłuższym czasie grania dobrymi postaciami. Otóż gracz zaczyna kombinować jakby tu zostawić więcej dla siebie. Innymi słowy kolejne postacie przechodzą modyfikacje charakteru poprzez neutralność a kończąc na postaciach złych. W większości graczy siedzi coś co każe im w pewnym momencie kariery zasmakować złego charakteru. Zobaczyć jak to jest nie zwracać uwagi na kodeks honorowy, mieć wolną rękę w negocjowaniu cen, zrywaniu umów i tak dalej... Można tu wyróżnić dwa stadia. Pierwsze to szukanie MG, który poprowadzi drużynę złożoną w całości ze złych postaci, a drugi (bardziej zaawansowany) to ten gdzie gracz próbuje dopasować swoją złą postać do normalnej drużyny tak, aby nikt się nie zorientował, co z niego za ziółko. Jednak trzeba zaznaczyć, że niektórzy przeskakują ten etap i przechodzą bezpośrednio do kolejnego.

Tym kolejnym etapem jest próba oswojenia takich profesji jak Paladyn, Druid czy wreszcie Bard. Klasy wymagające czegoś więcej niż deklaracji atakuję/rzucam czar/uciekam/szukam pułapki. tu już trzeba pomyśleć, wczuć się w postać i spojrzeć na świat gry nieco inaczej niż do tej pory. Niektórzy w ogóle nie dochodzą do tego momentu, albo próbują dostać się na ten etap ewolucji, ale szybko rezygnują i wracają do etapu poprzedniego, próbując wycisnąć z niego ile się da.

Kolejnym i jak na razie ostatnim etapem ewolucji jaki zaobserwowałem jest chęć maksymalnego odgrywania postaci. Przejawia się to tworzeniem postaci, które na pierwszy rzut oka są całkowicie niegrywalne, ale po bliższym przyjrzeniu się im nagle zaczynamy zauważać pewne prawidła, które nimi rządzą. Gracze przestają tworzyć stereotypowe postacie, a zaczynają tworzyć postacie z ikrą. Nietypowe, zaskakujące i jedyne w swoim rodzaju. Są to postacie z pomysłem, nastawione na jak największą radość z odgrywania i interakcji, a nie na stanie się w przyszłości czołgiem, który będzie w stanie samotnie uwolnić świat od wszelkich smoków/demonów/złych magów...Tacy gracze są już bardzo trudni do prowadzenia, jeżeli faktycznie dorośli do stworzenia i poprowadzenia takiej postaci. I nie chodzi mi tu o fakt, że na przykład marudzą, albo cały czas zawracają głowę. Mam tu na myśli konieczność wytężania przez MG umysłu w taki sposób, żeby stworzyć jak najciekawsze i najróżnorodniejsze przygody. Takiego gracza zwykle ciężko zadowolić byle jak skleconym scenariuszem.

To chyba tyle jeżeli chodzi o moje przemyślenia. Jeszcze raz podkreślam, że to co tu napisałem to moje i tylko moje obserwacje i dumania. Każdy z Was może tę sprawę widzieć inaczej, może spotkał się z innymi graczami, którzy mają inne podejście do swoich postaci. I nie chodzi mi tu o podział na munchkin'ów, power-gamer'ów czy story-teller'ów. Ten podział jest czymś zupełnie innym.

Wszystkich, których ten mini artykulik zainteresował i mają coś do powiedzenia w tym temacie proszę o odwiedzenie TEGO wątku na Forum Gildii, gdzie mam nadzieję, że rozwinie się ciekawa dyskusja.



blog comments powered by Disqus