Wężowy Sztylet

Autor: Adam Waśkiewicz
10 marca 2004

Jednym z bardziej charakterystycznych dla systemów fantasy elementów są magiczne przedmioty. O ile potwory, podziemia i całe mnóstwo innych elementów, jakie znaleźć możemy w grach fabularnych spod znaku magii i miecza obecne jest także w erpegach osadzonych w całkowicie innych konwencjach, o tyle zaklęte artefakty przynależą w zasadzie tylko i wyłącznie do krain fantasy.

Niestety, nazbyt często Mistrzowie Gry, nie mówiąc już o graczach, nie przywiązują należnej uwagi do pojawiających się w scenariuszach magicznych cacek, traktując je wyłącznie przedmiotowo, jako środek do zwiększenia potęgi bohatera (lub NPCa), zasłużoną nagrodę za trud i wysiłek, ewentualnie łącząc z nimi jakieś mniej istotne poboczne wątki przygody, kompletnie ignorując specyfikę magicznych przedmiotów; fakt, że każdy z nich jest niepowtarzalnym, unikalnym egzemplarzem, nawet jeśli niektóre z nich od strony mechaniki niczym się nie różnią.

Według zasad trzecioedycyjnego D&D, każdy magiczny przedmiot jest wykonany mistrzowsko, stanowi wręcz ukoronowanie możliwości tworzącego go rzemieślnika - próżno jednak doszukiwać się choćby śladu tego faktu w sytuacji, kiedy Mistrz Gry przedstawia graczom znaleziony przez nich miecz jako "półtorak +1", czy równie zdawkowo. A przecież przygotowanie choćby skróconego opisu, pobieżnej historii czy nawet wyszukanie gdzieś w Internecie odpowiedniej ilustracji znakomicie może pomóc prowadzącemu w ukazaniu zaklętych przedmiotów jako niezwykłych, niepowtarzalnych okruchów magii, z których każdy ma własną historię i specyfikę. Znakomicie nadają się do tego celu Karty Indeksowe (Index Cards), o których niedawno pisał w swoim artykule Ceti - wystarczy przygotować dwie wersje takiej karty dla każdego przedmiotu - jedna, dostępna dla graczy, zawierać będzie tylko opis przedmiotu i jego ewentualną ilustrację a druga, przeznaczona wyłącznie dla MG, także jego skróconą historię, działanie i powiązane z nim wątki kampanii.

Niniejszy tekst ma w założeniu stanowić zaczątek serii artykułów przedstawiających Mistrzom Gry zaklęte bronie przeznaczone do wykorzystania w kampaniach rozgrywanych w trzeciej edycji D&D (choć po niewielkich zmianach można bez większego trudu dostosować je także do praktycznie każdego innego systemu fantasy) - każda z nich oprócz opisu i historii zawierać będzie także mechaniczną rozpiskę mocy i właściwości sugerowanych dla broni dla postaci na zróżnicowanych poziomach doświadczenia (prowadzący stosujący reguły pozwalające magicznym broniom zyskiwać z czasem nowe zdolności wraz z rozwojem swego właściciela, podobnie jak przedmioty przymierza wprowadzone w settingu Midnight, mogą wprowadzać je stopniowo), a także garść pomysłów na wykorzystanie broni w prowadzonych przygodach.

Opis: Już na pierwszy rzut oka Wężowy Sztylet zwraca uwagę kunsztownym wykonaniem. Dwunastocalowe ostrze wolne jest od najmniejszych nawet szczerb czy zarysowań, a mosiężne węże których sploty tworzą rękojeść i jelec oręża zdają się być niemal jak żywe - każda łuska na ich wijących się ciałach została odtworzona z takim artyzmem, że niemalże zdaje się, jakby twórca broni zaklął w metal prawdziwe zwierzęta. Ofiary broni zaklinały się, że w walce z ich kłów kapały krople śmiercionośnego jadu, a zagłębiając się w ciała wrogów sztylet syczał niby wściekła żmija.

Nawet osoby nie obeznane z magią mogą zorientować się, że Wężowy Sztylet nie jest zwykłym kawałkiem stali - jego rękojeść zawsze pozostaje w dotyku dziwnie sucha i zimna, a nawet po długiej walce próżno szukać na jego klindze choćby kropli krwi, zupełnie jakby ostrze spijało ją z zadawanych ran.

Historia: Nie wiadomo, kto właściwie wykonał zaklęty brzeszczot znany jako Wężowy Sztylet. Historycy badający jego dzieje nie mogą dojść do zgody, czy za powstaniem tego przedmiotu stali wężowi ludzie, ciemne elfy, czy jeszcze inne, bardziej mroczne siły. Informacje o podobnej broni pojawiają się w kilku relacjach sprzed wielu wieków, nie sposób jednak bezsprzecznie określić, czy z całą pewnością dotyczą one jednego i tego samego przedmiotu, czy też różnych egzemplarzy podobnych broni, jednak za każdym razem, gdy pojawiają się wieści o sztylecie o falistym ostrzu i rękojeści ze plecionych węży, towarzyszą im historie pełne krwi i cierpienia.

Ostatnie relacje o pojawieniu się Wężowego Sztyletu pochodzą sprzed bez mała pół wieku; wtedy to na trakcie biegnącym przez Widmowe Mokradła zaczęli ginąć wędrowcy. Z początku mało kto zwrócił uwagę na zniknięcia samotnych podróżnych, jednak gdy z drogi przez bagna nie wracały już większe ich grupy, a potem całe, dobrze strzeżone karawany, miejscowi władycy poważnie się zaniepokoili - gdyby kupieckie gildie zdecydowały, że szlak biegnący przez Mokradła jest zbyt niebezpieczny, i postanowiły wysyłać swe transporty na wschód inną drogą, lokalna ekonomia mogłaby odczuć to nazbyt boleśnie.

Rozesłano więc wieści o tajemniczym zagrożeniu czyhającym na podróżników, i nie minęło wiele czasu, nim zewsząd zaczęli zjeżdżać śmiałkowie zwabieni wizją ekscytującej przygody i sutej nagrody, która miała przypaść w udziale tym, którzy rozwiążą zagadkę tajemniczych zaginięć, i przywrócą spokój podróżnym. Wielu pochłonęły przepastne bagniska, nim nawet mieli szansę, by znaleźć źródło nieszczęść nękających wędrowców na trakcie; inni całymi tygodniami błąkali się po bezkresnych moczarach, nim wreszcie wyczerpani wracali z niczym do cywilizacji, pokonani nie przez straszliwe potwory czy potężną magię, lecz bezlitosną naturę, która zazdrośnie strzegła tajemnicy Widmowych Mokradeł.

Wreszcie na bagna przybyła drużyna prowadzona przez świętego wojownika i kapłana Pani Lasu. Ze strzępów relacji awanturników, którym udało się powrócić z niegościnnych bagnisk i dzięki wizjom zesłanym przez boginię śmiałkowie ci zdołali odnaleźć wioskę jaszczuroludzi, którzy porywali wędrowców na trakcie. Choć już wcześniej wiedziano o ich istnieniu, nigdy dotąd łuskowate humanoidy nie występowały przeciw ludziom, trzymając się swych ziem, z rzadka tylko pojawiając się w położonych najbliżej bagien osadach, by wymienić dziwne, zielonkawe klejnoty na płótno i kolorowe paciorki.

Tym razem jednak bohaterowie stanęli nie naprzeciw łagodnych dzikusów, lecz żądnych krwi fanatyków, prowadzonych przez plugawego akolitę dawno zapomnianego, bluźnierczego bóstwa. Na czele wioski stał bowiem odrażający wężowy człowiek, sługa wyklętego boga, którego imię zostało zapomniane wieki temu, a którego wszystkich, jak sądzono, wyznawców wybito w krucjacie, o której wzmianki zachowały się jedynie w najstarszych kronikach. Ten potworny kapłan zdołał podporządkować sobie spokojnych z natury jaszczuroludzi, i zmusić ich, by wraz z pojmanymi wędrowcami zbudowali na środku moczarów świątynię ku czci plugawego bóstwa. Tam, na rzeźbionym ołtarzu niezliczeni ludzie konali w nieopisanych męczarniach, by zaspokoić mroczne żądze zapomnianego boga i jego wynaturzonego czciciela.

Nikt nie wie, co znaleźli śmiałkowie, gdy po morderczej walce z jaszczuroludźmi zstąpili do czeluści świątyni, w które w obliczu nieuchronnej klęski zbiegł potworny kapłan; ale gdy ciężko ranni powrócili z wyprawy, żaden z nich nie chciał nawet wspominać o tajemnicach skrywanych przez mroczne otchłanie rozciągające się pod moczarami. Od tamtego czasu nikt nie zapuszczał się na trzęsawiska, i chociaż kupieckie karawany pewnie mogą podążać traktem biegnącym przez bagna, to wędrowcy opowiadają, że w bezksiężycowe noce nad ich cichymi wodami widać zwodnicze ogniki kuszące do zboczenia z bezpiecznej drogi, a niekiedy słychać upiorne, obłąkańcze zawodzenia, od których krew zastyga w żyłach nawet zaprawionym w bojach śmiałkom, weteranom wielu wypraw...

Działanie: Zależnie od poziomu, na którym znajdują się postacie w momencie, kiedy MG zdecyduje się wprowadzić Wężowy Sztylet do swojej kampanii, może mieć on następujące moce i zdolności:

2 poziom: sztylet posiada umagicznienie +1
4 poziom: dodatkowo postać używająca sztyletu zyskuje premię +10 do wszystkich testów związanych z torturowaniem; jej charakter zmienia się o jeden stopień w stronę złego (jeżeli już jest zły, to bez dodatkowych efektów)
6 poziom: dodatkowo sztylet zyskuje zdolność Zatruty (podobnie jak Sztylet Jadu - vide PMP s. 188, trucizna analogiczna jak jad yuan-ti)

Pomysły na wykorzystanie w przygodach: Najprostszym sposobem na włączenie Wężowego Sztyletu do prowadzonych przygód jest wysłanie postaci na bagniska, na których znajduje się świątynia plugawego bóstwa. Oczywiście bohaterowie nie muszą nic wiedzieć o historii Widmowych Moczarów, a na ruiny świątyni mogą natknąć się zupełnym przypadkiem (np. ścigając zbiega, który uszedł przed sprawiedliwością na trzęsawiska, gdzie - jak sądził - nikt nie odważy się za nim podążyć); równie dobrze jednak mogą świadomie poszukiwać Sztyletu, choćby po to, by nie dopuścić do zdobycia go przez akolitów jakiegoś złego kultu.

Innym sposobem może być wcielenie się graczy w członków drużyny, która przed dziesięcioleciami zniszczyła świątynię i plugawy kult, i odegranie wydarzeń, które doprowadziły do przywrócenia bezpieczeństwa w tym regionie. Dobrym pomysłem mogłoby być równoległe prowadzenie przez MG dwóch wątków - w jednym gracze wcielaliby się w poszukiwaczy przygód wyruszających do ruin świątyni, w drugim - w bohaterów sprzed wielu lat, których dzieje ich "współczesne" postacie poznawałyby np. z opowieści przewodnika, towarzyszącego im w wyprawie.

Jakim niebezpieczeństwom postacie będą musiały stawić czoła tak w jednym, jak i drugim wypadu, pozostawiam do uznania prowadzącego, który sam najlepiej będzie w stanie dopasować wyzwania do swoich graczy, ich postaci, przyjętego stylu gry etc., jednak rozsądnym pomysłem mogłoby być postawienie na ich drodze nie tylko zwykłych jaszczoludzi znanych nam znakomicie z Księgi Potworów, ale również ich odpowiedników, na których spłynęło błogosławieństwo bluźnierczego bóstwa - posłużenie się szablonami półdemonów byłoby najprostszym wyjściem, MG może także samodzielnie określić, jakie niezwykłe moce i zdolności mogły zyskać łuskowate humanoidy dzięki mrocznej magii plugawego kapłana. Jeżeli jaszczuroludzie nawet w większej liczbie i/lub obdarzeni dodatkowymi mocami i zdolnościami wynikającymi z szablonu nie stanowią dla postaci należytego wyzwania, Mistrz Gry może dodatkowo na ich czele postawić potomków kapłana yuan-ti, lub nawet połączyć w jednej istocie elementy jaszczuroludzi, wężowego yuan-ti i demonicznych szablonów, lub jako końcowego przeciwnika w podziemiach świątyni postawić naprzeciw bohaterów potężnego demona wezwanego przez potworego akolitę lub zgoła awatara bluźnierczego bóstwa - oczywiście dla drużyny śmiałków na poziomach, które miałyby choć cień szansy na poradzenie sobie z takim wyzwaniem, Wężowy Sztylet nie stanowiłby należytej nagrody, dlatego też tej opcji raczej bym nie polecał.

To tyle, jak zwykle czekam na uwagi i komentarze za pośrednictwem e-maila lub Forum Dyskusyjnego. Jeśli tekst spotka się z dostatecznym odzewem, możecie liczyć na kolejne części.



blog comments powered by Disqus