Recenzja RPG "Devilish Devices"

Autor: Tomasz "Gambit" Dobosz
17 lipca 2003

Wielu Mistrzów Gry spędza pewien okres czasu wymyślając nowe magiczne przedmioty, jakie na swej drodze napotkają gracze. Ja należę jednak do tej grupy MG, którzy są leniwi i czekają, aż ktoś wykona tą robotę za nich. Na szczęście ludzie w Fast Forward Entertainment należą do tych, którzy lubią wykonywać taką robotę. Mowa tu o następujących osobach: Jon Cassie, Jarad Fennell, Eric Haddock, Timothy Kidwell, Timothy O'Brien, Christoffer Trossen, James M. Ward. Stroną graficzną podręcznika zajmował się William W Connors.

"Devilish Devices" jest skierowany do tych, którzy parają się D20 w klimacie fantasty. Pierwszy rzut oka na podręcznik nastraja bardzo pozytywnie. Twarda oprawa, ładna grafika na okładce i napis "Kolekcja diabelskich reliktów, oraz nikczemnych skarbów". Brzmi intrygująco pomyślałem...naoglądałem się już przedmiotów niszczących zło...czas na odmianę.

W przedmowie dowiadujemy się, że "Devilish Devices" jest siódmą z kolei pozycją opisującą przedmioty magiczne. Dowiadujemy się również, że na kartach tej pozycji czytelnik znajdzie 50 magicznych przedmiotów zgrupowanych w sześciu kategoriach, a oprócz tego pozna kilka nowych prestiżowych klas postaci.

Tyle tytułem krótkiego wstępu. Czas na nieco dokładniejsze przedstawienie zawartości podręcznika i moich odczuć po jego lekturze.

Jak już wspomniałem opisanych jest 50 przedmiotów zgrupowanych w sześciu kategoriach. Przedmioty te, to zarówno takie, które można wykonać pod warunkiem posiadania odpowiednich składników, poziomu i czasu, ale również i artefakty, które są unikalne w skali świata gry.

Opis każdego przedmiotu składa się z dwóch części. Najpierw jest krótka charakterystyka z wypisanymi mocami, nałożonymi klątwami, a także informacja o tym, czy jest to niepowtarzalny artefakt (a jeżeli takim nie jest, to podane są wymagania, które musi spełnić jego potencjalny twórca). Potem następuje część druga opisu (według mnie znacznie ciekawsza), a mianowicie historia przedmiotu (bądź opowieść, w której dany przedmiot odgrywa istotną rolę). Opowiastki te są napisane w różny sposób. Jedne to suche historie złożone jakby z książkowych faktów, inne to opowieści przy piwie pewnego wędrowca, o strasznych wydarzeniach, w których zginęli wszyscy jego kompani. Naprawdę warto uważnie je przeczytać. Świetnie nadają się na historie zasłyszane w karczmie, znalezione w bibliotekach, czy opowiedziane przez zleceniodawców.

Pierwsza kategoria to Wisiorki (Pendants). Siedem ozdóbek na szyję nie tylko pięknych dam, ale i umięśnionych wojowników. Każdy z nich daje oczywiście spore bonusy noszącej go postaci. Jednak coś za coś. Znakomita większość jest obłożona klątwą, która ujawnia się w najmniej spodziewanych momentach i w najmniej spodziewany, ale niezwykle ciekawy sposób (jak to zwykły czynić stare dobre klątwy). Zresztą jest to mottem tej księgi. Przedmioty tu zgromadzone dając coś swemu właścicielowi, jednocześnie same czerpią z niego korzyści, a jeżeli nie z niego, to ze wszystkich wokół.

Następna kategoria zawiera przedmioty, które niemal nigdy nie są utożsamiane ze złą magią (no może tylko przez małżonki tych, którzy ich nagminnie używają). Są to mianowicie Kufle i Puchary (Tankards & glasses). Siedem niezwykłych pojemników, których spożywa się płyny wszelakie (zwłaszcza w karczmach) i wcale nie sprawiają, że nic się nie wylewa, bądź napój raz wlany nigdy się nie kończy. Ja od dzisiaj piję we własnych naczyniach.

Kategoria numer trzy to bardzo popularna i lubiana przez graczy i Mistrzów Gry zbieranina. Biżuteria (Jewelry). Dziesięć przeróżnych kolczyków, pierścieni i broszek pasujących do sukni i podróżnej opończy. Należy jednak pamiętać, że niektóre z nich można założyć tylko raz w życiu (zwykle bardzo krótkim, licząc od momentu założenia).

Czwarta kategoria jest moją ulubioną w tym zbiorze. O ile magiczny kielich jeszcze można sobie wyobrazić (ot chociażby taki Graal), że o biżuterii nie wspomnę, to artefaktyczna szubienica nie jest tak oczywista. A tu proszę magiczne Narzędzia Tortur (Implements of Torture). Jedenaście sztuk najbardziej bolesnych narzędzi, z jakimi może się spotkać Twoja drużyna. Tu już wiadomo, że gracz, który "założy" pętlę na szyję nie dostanie jakichś specjalnych bonusów, a jedynie doświadczy niesłychanych cierpień. Gilotyny kradnące duszę, dyby, kule do nóg...sama słodycz. Aż się chce, aby drużyna popełniła jakieś przestępstwo i dała się potem złapać.

Kategoria piąta. Posążki (Figurines). Sześć niewielkich nasyconych potężną magią figurek, których głównym zadaniem jest zamiana w jakiegoś obrzydliwego stwora, a czasami w humanoida, a potem wykonanie określonego zadania. Określonego niekoniecznie przez osobę, która właśnie aktywowała figurkę i wezwała to miłe stworzonko.

Kategoria szósta i ostatnia to jak zwykle w takich przypadkach Różne inne przedmioty, których nie dało się jednoznacznie zakwalifikować do poprzednich grup (Miscellany). Dziewięć przedmiotów, wśród których są kryształowe kule, spinka do włosów (!), czy świecznik.

W ostatnim rozdziale zostało opisanych sześć nowych klas prestiżowych. Klasy te są moim zdaniem bardzo dobrze zrobione i będą przydatne dla tych graczy, którzy bardziej cenią sobie odgrywanie postaci niż power-gaming. Prestiżówki, które można znaleźć w tym podręczniku to: Nadworny Wizjoner, Uczony, Dawca Życia, Plemienny Porucznik, Świątobliwy Starzec i klasa, która zapewne ucieszy wielu graczy, czyli specjalnie szkolony Łowca Smoków.

Na ostatnich stronach zebrano w zgrabnej formie wszystkie dane przedstawionych wcześniej magicznych przedmiotów.

Po tych wszystkich miłych rzeczach czas jeszcze na mały zgrzyt (przynajmniej w moim odczuciu). W opisie każdego przedmiotu oraz prestiżówki znajduje się ilustracja. O ile ilustracje przy klasach prestiżowych są bardzo ładne i klimatyczne, to te znajdujące się przy przedmiotach są według mnie po prostu brzydkie. Na myśl nasunęło mi się jedno porównanie: pikseloza. Ilustracje wyglądają jak zbiór szaroburych plam, które pod pewnym kątem układają się w kształt figurki, pierścienia, czy wisiorka. Nie można na nich dostrzec szczegółów zdobień, ornamentów, runów czy innych tego typu rzeczy. Moim zdaniem można było się tu bardziej postarać.

Reasumując, dodatek ten może nie jest pozycją obowiązkową, ale uważam, że wnosi on pewną świeżość do gry, zarówno po stronie Mistrzów Gry, jak i dla samych graczy. Nic tak nie ożywia akcji jak dobry trup, a dzięki zabawkom zawartym w tym podręczniku bardzo łatwo o ciekawie uzyskanego trupa w drużynie.

Dziękujemy wydawnictwu Fast Forward Entertainment za udostępnienie podręcznika do recenzji.

Devilish Devices



blog comments powered by Disqus